| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Zakładki:
RSS
wtorek, 25 czerwca 2013

Milo kocha piłki i frisbee. Ale nie chce ich oddawać. W związku z tym zabawa na dworzu wymaga posiadania co najmniej 2 frisbee i 2 piłek (jedna mala czerwona i jedna futbolówka). Zabawa wygląda tak, że najpierw rzuca się jedną z zabawek i jak pies jest zajęty jej łapaniem, trzeba szybko wziąć do reki następną. Pisze "szybko", ponieważ Milo jest niezwykle szybki i sprawny i potrafi zawładnąć dwiema lub trzema zabawkami na raz. Często jest tak, że w pysku trzyma małą piłkę, pod brzuchem ma dużą, a stoi na frisbee. Kiedyś A. przyłapał go na tym, że trzymał w pysku frisbee i popychał nim piłkę jak łopatką. Ale jakoś daje się go oszukać. 15 minut takiej zabawy i pies pada. Trzeba jednak przyznać, ze w nogę jest bezbłędny. Drybluje bardzo fachowo, na bramkarza też by się nadał.

Czyż on nie ma roześmianej mordki na tych wszystkich zdjęciach?

Dzisiaj było okropnie gorąco i wilgotno. Wyszłam z psem na chwilę, żeby podlać kwiaty. Milo wlazł pod wodę i był cały mokry. Potem poszłam do ogrodu narwać rzodkiewek. Milo za mną. Rzucił się między grządki i dokładnie wytarzał w ziemi, a potem otarł o mnie. Miał niezwykle zadowoloną minę. No i z powrotem pod wodę, ale tym razem szybko zapędziłam go do domu i wytarłam ręcznikiem. 

Taki jestem przystojniak!

01:45, kanadyjka82
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 maja 2013

W sobotę wybraliśmy się do znajomych na farmę. Piękny letni dzień, w sam raz żeby spróbować jak Milo zachowa się w wodzie. Znajomi mają trzy psy, które natychmiast nas opadły, aż biedny Milo zsiusiał się z emocji. Odbyło się gremialne wąchanie pod ogonami, psy zaakceptowały przybysza i cała zgraja popędziła do jeziora. Milo siłą rozpędu wskoczył do wody, nawet kawałek popłynął, ale bardzo szybko wyszedł. |I potem, jak rzucaliśmy mu piłeczkę lub patyk, to czekał cierpliwie aż starsze psy wyciągną go z wody i przyniosą na brzeg.

Zauważcie, że na tym zdjęciu pies moczy tylko nogi w wodzie, a pupę ma na kamieniu.

A tutaj widać że był w wodzie, bo łeb jest mokry.

Ale ogólnie to jeszcze do wody nie jest przekonany. Musimy spróbować bez innych psów.

Ostatnio Milo ma nowe hobby, a mianowicie papier toaletowy. Jak tylko przyuważy, że nie zamknęliśmy drzwi od łazienki, leci i w szalonym tempie odwija z rolki papier. Czasami, jak ma więcej czasu to go również pomamle. Zniszczył już dwie rolki papieru.

Ćwiczymy teraz łapanie frisbee i coraz lepiej mu to idzie. Ale, że nie chce tego frisbee oddawać, więc trzeba rzucać mu jeszcze coś innego, np. piłeczkę. Ostatnio jednak się wycwanił i leci po piłkę z frisbee w zębach. Albo usiłuje złapać frisbee mając piłkę w pysku. 10 minut takiej zabawy i pies jest padnięty. 

04:09, kanadyjka82
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 maja 2013

Wreszcie wiosna i cały nasz wolny czas wypełniony jest pracami w ogrodzie i długimi spacerami z Milo po lesie, gdzie piesio odkrywa przyrodę i wodę. Już nie obchodzi kałuż na około, odważył się też wejść do strumyka i teraz z przyjemnością się w nim tapla i wyciąga patyki z wody.

 

Niedawno spotkaliśmy w lesie koleżankę, która nawet podniosła nogę żeby Milo mógł ją dokładnie obwąchać.

Zapoznał się również z wodą ze szlaucha, ale nie jest do końca przekonany, chociaż na tym zdjęciu wygląda na zadowolonego.

Za to uwielbia swoją piłkę futbolową. Jest ona lekko niedopompowana, wiec Milo może ja złapać i szeleje z nią po ogrodzie. Czasami nawet usiłuje bawić się na raz dwiema piłkami bo jest zachłanny.

A na tym zdjęciu zaobserwujcie proszę charakterystyczny sposób w jaki Milo podnosi ogon. Na pół gwizdka. Taki leniuch. Ale śliczny leniuch!!

18:14, kanadyjka82
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Pierwszy ładny wiosenny dzień. Wychodzimy do ogrodu żeby zacząć wiosenne porządki. Milo oczywiście też. Szaleje z piłką, ale i chce nam "pomagać".

A to patyczek trzeba pomóc przynieść:

a to pokopać w skrzynce:

a to pomóc panu w rozsypywaniu nasion trawy:

no i pomóc pani zjeść jabłko:

Roboty pełno, na szczęście jest jeszcze troche śniegu gdzie pies może się ochłodzić:

A w ogóle to Milo jest po prostu szczęśliwy, że wreszcie można sobie pobiegać i wcale nie trzeba mieć na szyi tej paskudnej obroży.

Bo z obrożą to wyglądamy tak:

22:55, kanadyjka82
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 kwietnia 2013

Śnieg powoli topnieje, a spod niego wychodzi ziemia pełna nowych i dziwnych zapachów. Milo studiuje ten nowy, bez śniegowy świat z wielkim zapałem. Największą radość sprawiają mu jednak suche liście gnane przez wiatr. Goni za nimi niezmordowanie, potem dopada i pożera. Dzisiaj pokazałam mu rosnące w trawie krokusy. Owszem obejrzał... a potem je zjadł.

Natomiast dzisiaj na porannym spacerze, czułam w powietrzu skunksa. Milo też go chyba czuł, bo szedł na lekko przygiętych tylnych nogach i był niepewny. Mam nadzieje, że nigdy się nie spotkają.

04:16, kanadyjka82
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 01 kwietnia 2013

Jestem z Milo w cottagu rodziny Dave'a. Dom nad jeziorem, w Quebecku. Oczywiście jezioro jest ciągle zamarznięte i las pokryty śniegiem. Jest nas tu 7 dorosłych osób (Ewa i Dave, rodzice Dave'a, i przyjaciólka Ewy Sarah z mężem, plus ich 7 miesięczne bliżniaki). No i oczywiście Milo, który zaczwyca wszystkich swoim zachowaniem. Bo rzeczywiście, jest super grzeczny, szczególnie w towarzystwie dzieci. Dzieci na ogół sadzane sa na podłodze gdzie oczywiście rezyduje Milo. Początkowo troche go sie bały, bo Milo chciał je wylizać lub wręcz zabrac im zabawki, ale chłopak szybko sie przekonał i nawet razem z Milo zwiedzali pralnię.

Ale i często Milo albo obserwuje dzieci z kanapy, albo kładzie się pod stołem, żeby być bliżej.

Poza tym, każdy kto wychodzi na zewnątrz, na spacer, posiedzieć na słońcu, czy zapalic, bierze ze soba psa.

Przynajmniej raz dziennie odwiedza nas pies ąsiadów, który nazywa się Molson. Milo z nim szaleje, chociaż Molson jest nieco mniej entuzjastyczny.

W sumie ja odpoczywam, a Milo świetnie się bawi. 

00:18, kanadyjka82
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 marca 2013

Milo po ostatnich szaleństwach nieco się uspokoił. Dzisiaj wyjeżdżamy do cottagu na kilka dni, bedzie się więc miał okazję wyszaleć. Następne raporty z cottagu (mam nadzieję).

13:30, kanadyjka82
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 marca 2013

Byliśmy wczoraj u znajomych na urodzinach i Milo dał strasznej plamy. Mianowicie zjadł tort. Nie kawałek tortu, tylko cały!

Początkowo grzecznie się bawił, a potem zasnął na podłodze koło A. W pewnym momencie zobaczyliśmy oboje, że piesek leci od strony kuchni i coś ma w pysku. Rzuciliśmy się żeby mu to coś zabrać. Okazało się, że ma kawałek przekładanego czymś wafla. A po chwili, wydało się, że jest to resztka tortu kajmakowego, który piesio zrzucił ze stołu i prawie w całości pożarł.

Przez resztę wieczoru z niepokojem czekaliśmy na skutki tego obżarstwa (wymioty itp.), ale Milo bardzo zadowolony z siebie, zwinął się w kłębek i zasnął. Tylko co jakiś czas leciał do miski napić się wody - suszyło go. W nocy trochę jęczał przez sen i wiercił się, widocznie torcik nie mógł się ułożyć w brzuchu, ale rano wstał rześki i spałaszował śniadanie jak gdyby nigdy nic. On ma żelazny żołądek!

14:45, kanadyjka82
Link Komentarze (4) »
piątek, 22 marca 2013

Zajęła nam ta wyprawa cały dzień. Zaczęliśmy od wizyty u hodowcy gdzie urodził się Milo, żeby wszczepić psu nowego czipa. I tu przeżyliśmy szok, zobaczywszy siostrę Mila. Jest dużo większa i potężniejsza (dobre 3-4 kg cięższa). Oni ja podobno przekarmiaja, bo psy na wystawy musza być masywne. Nawet nie chcieli jej wypuścis z klatki, żeby się pobawiła z braciszkiem. Ale i tak było tam kilka starszych psów, które Milo zmuszał do zabawy. Kupilismy przy okazji worek jedzenia dla żarłoczka i futrzanego ludzika do zabawy.

A potem pojechaliśmy na farmę znajomych, gdzie odbywało sie świętowanie nowego zbioru syropu klonowego. Cały klonowy las na tej farmie opleciony jest plastikowymi rurkami, którymi sok z klonów leci do wielkiej maszyny, w której jest odparowywany aż do uzyskania syropu.


Z tyłu za Milo widać rurki.


Urządzenie do robienia syropu

Było mnóstwo ludzi i psów, a że był to również dzień św. Patryka, nawet pojawił się zielony pan.

Przygrywali myzkanci, serwowano placuszki polewane syropem i fasolkę.

Jedną z tradycyjnych atrakcji takich imprez jest rolowanie syropu na śniegu. Goracy syrop wylewa sie na forme wypełnioną śniegiem, a jak zacznie tężeć, to się go roluje na patyczku aby powstał klonowy lizak.

Milo był zachwycony, bo i psy i tyle ludzi. Niestety miał małą scysję z jednym z psów właścicieli, tak że trzeba było go trzymać na smyczy i pilnować. Ale i tak został wyściskany i wycałowany przez wszystkich.

Około południa poszłam z Milo do domu właścicieli, żeby go w spokoju nakarmić oraz pokazać mu kury. Bardzo go zdziwiony.

Wróciliśmy do domu wieczorem i pies padł.

A tu jeszcze zdjęcie Milo w nowej pozycji w jego ulubionym fotelu.

14:43, kanadyjka82
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 marca 2013

W zeszłym tygodniu Milo rozpruł główkę swojej ukochanej filetowej małpki i zaczęła z niej wychodzić jakaś sztuczna wata. W pierwszym odruchu chciałam zabawkę wyrzucić, ale potem wpadłam na pomysł. Wyciągnęłam całą tę watę, na jej miejsce upchnęłam kawałek miękkiej szmatki i całość starannie zaszyłam. Tak wyglądała małpka po operacji.

Myślę, że mój Tata może być ze mnie dumny :)

No i Milo zaraz wypróbował zreperowaną zabawkę i jak do tej pory, szef się trzyma.

W piątek, A. zostawił psa u znajomych psiarzy i pojechał na drobne zakupy. Milo bardzo się podobało nowe miejsce, zadomowił się na kanapie, oraz dokładnie umył uszy panu domu. To w podzięce za gościnę.

Poza tym wydaje mi się, że Milo myśli, że jest kotem. No bo popatrzcie, włazi w miejsca, gdzie pies normalnie nie włazi, a niektórymi zabawkami bawi się jak kot.

Bardzo lubi te szafkę i często pogryza na niej swoje zabawki.

03:23, kanadyjka82
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3